Żeby jednak Robinson
| |
Żeby jednak Robinson nie miał kłopotów z wyżywieniem, musiałby go Daniel Defoe umieścić na wyspie nie naturalnej, lecz syntetycznej, przypominającej ogród rajski, w którym jak w nowoczesnym ogrodzie botanicznym zgromadzone byłyby wszystkie owoce świata - palma kokosowa z wysp Pacyfiku i kasztan z gór Kaukazu, palma daktylowa z pustynnego Iraku i banan z wil-Kotnej dżungli wietnamskiej, awokado z wyżyn Meksyku i leszczyna z lasów europejskich, a wreszcie na deser cytrusowe owoce południowo-wschodniej Azji, indyjskie mango, chińska brzoskwinia i nasze jabłka. Nie ma takiego zakątka na świecie, gdzie można by w pierwotnym stanie znaleźć te wszystkie owoce razem rosnące. Najbliższe tego ideału, jak o tym wspomnieliśmy, są chyba rejony południowo-wschodniej Azji. I tam zapewne, gdzieś w Indonezji, miałby Robinson największe szanse przeżycia. Daniel Defoe kazał mu jednak wylądować na jednej z wysp Pacyfiku, leżących w pobliżu Ameryki Południowej, a więc tam, gdzie miejscowa flora jest znacznie uboższa w rodzime owoce. Oto dlaczego nie •ilwizał go na miejscowy pokarm roślinny, lecz dał mu- do wysiewu jęczmień i ryż. Wyposażył go też w broń palną, aby upolowana zwierzyna stanowiła dla niego źródło białka.
| |