| Spróbowałem je zaraz |
|
Projekty domów | biżuteria swarovski | prace licencjackie Spróbowałem je zaraz pierwszego dnia, ale doznałem przykrego rozczarowania. Nie mówiąc już o tym, że nie przypominały wcale chleba, to były po prostu niesmaczne, niejadalne. Potem wyjaśniono mi, że przecież nikt owoców z drzewa chlebowego na surowo nie jada, a opowiadania marynarzy sprzed dwóch wieków zaliczyć trzeba do bajek. Owoce z drzewa chlebowego są Jadalne dopiero po ugotowaniu lub upieczeniu. Spróbowałem. Owszem, można było je zjeść, ale przypominały mi raczej ziem-nluki niż chleb. Znacznie bardziej natomiast przypadły mi do Kustu nasiona: duże, do 4 cm średnicy, czarne. Po upieczeniu przypominały kasztany. Jeśli nawet odrzucimy wszystko, co było przesadą w marynarskich opowiadaniach, to i tak nie ulega wątpliwości, że owoce drzewa chlebowego stanowiły cenny składnik pożywienia pierwotnych mieszkańców wysp Pacyfiku. Przede wszystkim dostarczały pożywienia przez cały rok, gdyż drzewo chlebowe nie ma npecjalnej pory kwitnienia i pory dojrzewania owoców. Kwiaty pojawiają się na różnych gałęziach w różnych porach roku, u więc i owoce dojrzewają bez przerwy. Mając kilka drzew w narodzie, można liczyć na dojrzałe owoce każdego dnia. Ich wartość odżywcza jest duża: podobnie jak u ziemniaków, polega nu wysokiej zawartości skrobi i innych węglowodanów. Owoce drzewa chlebowego zawierają też pewne ilości białka; dużo jest Hu zwłaszcza w nasionach. projekty domów | drukarki fiskalne | trawniki rolowane |


