| Owoc lotosu wygląda |
|
| | Owoc lotosu wygląda jak sitko ogrodowej polewaczki. Zamiast drobnych otworów, którymi wypływa woda, widać w nim większe otwory, a w nich nasiona przypominające kształtem i wielkością nasze żołędzie. Te właśnie orzeszki po upieczeniu mają Hlanowić specjał, którym tak się zachwycał Odyseusz. Żałuję, że Ko spróbowałem, bo czar prysł. Żaden to specjał; owszem, da się zjeść, ale bez większej przyjemności. I jakoś po zjedzeniu go nie przyszła mi chętka osiąść na całe życie w Syjamie. Nawet zresztą i tam powiedziano mi, że lotos uprawia się wcale nie dla orzeszków, które wprawdzie przeznaczone są na spożycie, nie nie uważa się ich za coś nadzwyczajnego. Uprawiany on jest natomiast dla grubych i obficie rozrastających się kłączy wypełnionych skrobią, używaną podobnie jak u nas krochmal z ziem-niuków albo jak mąka pszenna do przyrządzania różnych potraw. Jeśli istnieje w świecie jakiś tajemniczy owoc, wpływający na modyfikację smaku, to na jego miano zasługuje tzw. „cudowny owoc", produkt małego drzewka Synsepalum dulcificum lub liichardia dulcifica, pochodzącego z krajów zachodniej Afryki. Sam owoc jest mały, po prostu duże nasienie obciągnięte cienką warstwą miąższu o miernym smaku. Ma jednak naprawdę cudowne własności: po zjedzeniu go przez kilka godzin mamy jakby niebo w ustach, wszystko nam smakuje. Zjadamy teraz z rozkoszą różne owoce, które wydają się nam bardzo smaczne, a których normalnie jako niesmacznych wcale nie jemy. Zjadamy nawet gorzkie i kwaśne dzikie pomarańcze, jakby były wybitnie deserowymi. Niedawno odkryto w „cudownym owocu" substancję chemiczną, która w taki właśnie sposób wpływa na nasze węzły smakowe. Jest to glukoproteina, związek białka z cukrami; nadano jej nazwę mirakuliny. | | |


